Lubię... #1 | Paznokcie nude, Invisibobble, świetlne kule & szczotkowanie ciała

piątek, 6 listopada 2015

Zdjęcia pochodzą z mojego INSTAGRAMA


Nadszedł czas na to by zebrać wszystkie perełki z ostatniego czasu, które skutecznie umilają moje dni. Poniżej można znaleźć zbiór tych, które szczególnie przypadły mi do gustu, a o tym co sprawiło, że są takie wyjątkowe przeczytacie poniżej:



1. Wieje nudą? MAYBELLINE SUPER STAY 7 DAYS GEL NAIL COLOR (286) 

Jakiś czas temu postanowiłam  zrobić sobie przerwę od lakierów hybrydowych i po długim czasie urzędowania czerwieni na moich paznokciach naszła mnie ochota na zupełnie coś innego. Zauważyłam że ze mną to trochę jak ze skrajności w skrajność, bo albo mocne kolory albo zupełnie coś delikatnego i transparentnego i jeśli mam ochotę na te drugie to zwykle wracam do mojego ulubieńca w tej materii, a mianowicie koloru 286 Pink Whisper. Już kiedyś pisałam więcej o tych lakierach i wciąż podtrzymuję swoją pozytywną opinię. Dodatkowo można je kupić teraz w bardzo przystępnej cenie podczas trwania promocji -49% w Rossmanie. Wyjątkowo udany szeroki pędzelek pozwala na doskonały manicure, nawet w pośpiechu a zważając na kolor to wszelkie niedociągnięcia nie będą tak widoczne.

2. Szczotkowanie ciała na sucho. 

Jesień to czas, kiedy moja skóra ma wyjątkowo pod górkę. To właśnie teraz zaczyna się ten trudny okres, kiedy wyjątkowo muszę dbać o jej kondycję. Dla mnie najlepszym na to sposobem okazał się duet szczotkowania na sucho + masła do ciała z The Body Shop. Muszę przyznać, że skóra po takim zabiegu jest wyjątkowo miękka i nie ma śladu po przesuszonym naskórku. Początkowo zaczynałam od szczotkowania na mokro pod prysznicem, ale z czasem na tyle się przyzwyczaiłam do tego, że na sucho daję radę. Dodatkowo szczotka oprócz naturalnego włosia posiada masujące wypustki, które wspomagają walkę z cellulitem... sumienie od razu spokojniejsze :D

3. Invisibobble, where have you been all my life?! 

Wszyscy mówią, że kręcone włosy to dar od Boga, wygrana na loterii, strzał w dziesiątkę i As w rękawie. Wszyscy tak mówią, ale sami kręconych włosów nie mają :) W rzeczywistości fakt faktem nie narzekam na ich rodzaj, ale trzeba się nad nimi trochę natrudzić by wyglądały jak ten As. Pół biedy jak się je zwiąże, bo i tak nie widać, gdzie się rzeczowa fryzura zaczyna, a gdzie kończy, ale, ale! Związać musisz też mieć czym. Z tego co pamiętam przerabiałam większość wiązadeł do włosów z większym lub częściej gorszym skutkiem, ale serce rozkwitło dopiero, gdy poznałam Invisibobble. Skończyły się dni, kiedy gumkę wycinałam z włosów nożyczkami, bo tak się wżarła, że ni cholery nie odpuściła, jak pasożyt. Skończyły się też takie dni, kiedy w zalewie niepohamowanej radości i euforii postanowiłam rozpuścić wspomniane pukle i kończyło się to co najmniej kiepsko, kiedy z włosów powstałą jedna wielka dolina, która boleśnie przypominała o miejscu urzędowania owego wiązadła. Gumka do włosów, która wygląda jak skręcony kabel od telefonu ma tyle zalet, że to aż grzech. Przede wszystkim trzyma włosy na swoim miejscu, nie pozostawia śladu na nich, wraca do swojego kształtu i ma tyle wersji kolorystycznych, że gdybym była nastolatką to bym oszalała. Jest długowieczna, chociaż nie potrafię przeskoczyć jednej sprawy, a mianowicie ciągle je gdzieś gubię i dokupuję nowe, także jak znajdę je wszystkie na raz to chyba ubiorę w nie choinkę na święta.

4. Nastrój kompletny, czyli świet(l)ne kule z Biedronki.

Kurcze, ta Biedronka to ostatnio zaskakuje! Normalnie lepsze skarby niż w tk maxx (a nie sądziłam, że kiedyś to powiem). Parę miesięcy temu kupiłam tam świetlne kule za całe 35 złotych. Wpadły w moje dłonie zupełnie niespodziewanie i oszczędziły trudu i czasu, bo miałam w planie taki diy. Podejrzewam, że oszczędziły też dywany w domu, podłogi, moje palce i całą resztę, która pewnie by mi się przydarzyła, przy wykonywaniu tego projektu :) Czekały grzecznie w pudełku na swój moment i teraz pięknie oświetlają poręcz schodów tworząc niesamowity efekt. Teraz tylko trochę żałuję, że nie wzięłam jeszcze jednego zestawu, chociaż trzeba przyznać, że ciężko było dostać ten jeden, bo przy kasach panie wyrywały (!) je sobie z rąk, co najmniej jak karpie w zeszłym roku na święta...







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Proudly designed by | mlekoshiPlayground |